czwartek, 10 września, 2026
Na stronie nowymagazyn.pl mogą występować wpisy o charakterze reklamowym.
/ month
placeholder text
Strona głównaTemat tygodniaObraz ukryty w dźwiękach. Jak Grzegorz Mart fotografuje to, co niewidzialne

Obraz ukryty w dźwiękach. Jak Grzegorz Mart fotografuje to, co niewidzialne

Fotografia pokazuje tylko to, co naprawdę znalazło się przed aparatem. Malarska farba nie ma już tego ograniczenia – mówi Grzegorz Mart, jeden z najbardziej rozpoznawalnych fotografów specjalizujących się w muzyce klasycznej w Polsce. W kameralnej rozmowie z Olgą Kisiel-Konopką z OKK! PR – artysta opowiada o dekadzie spędzonej za kulisami Filharmonii Narodowej i NOSPR, magii festiwalowych prób na wolnym powietrzu oraz swoim najnowszym projekcie artystycznym, w którym za pomocą akrylu zapełnia puste przestrzenie między dźwiękami.

FN_mart_wystawa-2

Olga Kisiel-Konopka: Od lat fotografujesz muzykę. A przecież muzyki w najbardziej dosłownym sensie sfotografować się nie da. Co właściwie fotografujesz, kiedy kierujesz aparat na orkiestrę?

Grzegorz Mart: No właśnie, muzyki nie da się sfotografować. Fotografuję więc chyba wszystko to, co dzieje się przy okazji jej powstawania. Ludzi, gesty, napięcie, skupienie. Czasem coś zupełnie drobnego, co trwa sekundę i właściwie nie ma znaczenia dla samego koncertu, ale na zdjęciu nagle zaczyna mieć. Nie myślę podczas fotografowania: teraz muszę pokazać muzykę. Raczej patrzę na to, co się dzieje. Muzyka powoduje, że ludzie zachowują się w określony sposób i chyba właśnie to mnie interesuje.

OKK: Z Filharmonią Narodową jesteś związany od ponad dekady, podobnie z NOSPR. Co przez te lata zacząłeś dostrzegać, czego nie widziałeś wcześniej?

GM: Na początku chyba bardziej imponowała mi całość. Wielka orkiestra, scena, dyrygent, światło. Chciałem zrobić dobre, efektowne zdjęcie koncertowe. Po tylu latach coraz częściej patrzę na rzeczy małe. Ktoś na kogoś spojrzy, ktoś czeka na wejście, poprawia nuty, odkłada instrument. Zacząłem też po prostu poznawać ludzi. Wiem mniej więcej, jak się zachowują, kto jest ekspresyjny, kto bardzo spokojny. I to jest ciekawe, bo teoretycznie po dziesięciu latach powinienem być już tym trochę znudzony, a jest odwrotnie. Widzę więcej niż na początku.

foto_wystawa-6

OKK: Szczególnie ważne są dla Ciebie próby. Co dzieje się wtedy między muzykami, czego publiczność podczas gotowego koncertu już nie zobaczy?

GM: Bardzo lubię próby. Chyba nawet bardziej niż koncerty. Na koncercie wszystko jest już gotowe. Muzycy wychodzą na scenę, jest publiczność, pojawia się pewien rytuał. Próba jest jeszcze pracą. Ktoś coś przerywa, powtarza, z kimś rozmawia. Ludzie żartują, nudzą się i koncentrują. Dla fotografa to świetny moment, bo jeszcze nie wszystko jest „na pokaz”. Można zobaczyć, jak ta muzyka rzeczywiście powstaje. Publiczność później dostaje gotową rzecz, a mnie interesuje też cały bałagan, który był wcześniej.

OKK: Wystawa „Muzyka, akcja!” jest czymś więcej niż wystawą fotografii. Wracasz do zdjęć w pracowni i nakładasz na nie akryl. Dlaczego sama fotografia przestała Ci wystarczać?

GM: Nie wiem, czy powiedziałbym, że przestała mi wystarczać. Nadal fotografia jest dla mnie najważniejsza. Po prostu w pewnym momencie miałem ochotę zrobić z tym zdjęciem coś jeszcze. Fotografia jednak zawsze pokazuje coś, co naprawdę znalazło się przed aparatem. Farba nie ma tego ograniczenia. Mogę zrobić gest, który właściwie niczego konkretnego nie przedstawia, a mimo to coś zmienia. I chyba dlatego zacząłem łączyć te dwie rzeczy. Nie po to, żeby zdjęcie było ładniejsze. Bardziej po to, żeby wrócić do niego drugi raz i trochę inaczej.

Wystawa-Grzegorz-Mart-Nobu,-fot.-Vlad-Baranov-(7)

OKK: Nie zamalowujesz muzyków ani instrumentów, ingerujesz w przestrzeń pomiędzy nimi. Czy właśnie tam znajduje się dla Ciebie muzyka?

GM: Trochę tak. Zauważyłem, że właściwie nie mam potrzeby malowania po ludziach. Człowiek już tam jest, instrument też. Nie chcę ich poprawiać. Bardziej interesuje mnie ta pusta przestrzeń pomiędzy nimi. Oczywiście ona jest pusta tylko na zdjęciu. Podczas koncertu jest w niej przecież dźwięk, ruch, energia. Więc trochę żartobliwie można powiedzieć, że domalowuję to, czego aparat nie zarejestrował.

OKK: Kiedy później pracujesz nad fotografią, pamiętasz jeszcze dźwięk konkretnego koncertu?

GM: Tak, chociaż nie zawsze konkretną muzykę. Częściej pamiętam sytuację. Patrzę na zdjęcie i przypominam sobie, że było bardzo głośno albo przeciwnie — że była kompletna cisza. Pamiętam światło, ludzi, czasami nawet to, gdzie wtedy stałem. Zdjęcia bardzo mocno uruchamiają mi pamięć. Pewnie dlatego trudno mi traktować je wyłącznie jako obrazy. Za każdym z nich mam jeszcze jakieś własne wspomnienie, którego osoba oglądająca fotografię oczywiście nie zna.

OKK: Co bardziej Cię fascynuje: sama muzyka czy człowiek w momencie, kiedy ją tworzy?

GM: Człowiek. Zdecydowanie. Muzyka mnie tam przyprowadziła i bez niej tych zdjęć by nie było, ale kiedy mam aparat w ręku, patrzę przede wszystkim na ludzi. Szczególnie lubię momenty, kiedy muzyk jest tak skupiony, że przestaje kontrolować to, jak wygląda. Nie pozuje, nie myśli o aparacie. Czasami jest to gest ręki, czasami twarz albo spojrzenie. Trwa to sekundę i chyba właśnie na tę sekundę czekam.

foto_wystawa-10

OKK: Masz obecnie w Warszawie dwie wystawy związane z muzyką. W Filharmonii pokazujesz świat, który obserwujesz od ponad dziesięciu lat, a w Nobu fotografie z Break in Classic. To dwie różne opowieści?

GM: Są bardzo różne wizualnie, ale dla mnie to właściwie ta sama historia. Filharmonia jest przestrzenią bardzo określoną. Jest scena, publiczność, rytuał koncertu. I ja ten świat znam już naprawdę długo. Break in Classic jest zupełnie inny. Jesteśmy w parku, ludzie siedzą na trawie, zmienia się światło, pogoda, ktoś chodzi, coś dzieje się obok. Jest dużo więcej przypadku. Ale ja w obu miejscach szukam podobnych rzeczy. Więc może to są po prostu dwa różne rozdziały tej samej opowieści.

OKK: Czy inaczej fotografuje się muzykę w Filharmonii Narodowej, NOSPR-ze, a inaczej podczas Break in Classic? Gdzie masz większą wolność?

GM: Na festiwalu zdecydowanie mam większą swobodę fizyczną. Mogę chodzić, zmieniać miejsce, odejść bardzo daleko od sceny albo podejść blisko. Mogę fotografować muzyków razem z publicznością, drzewami, całym otoczeniem. W filharmonii czy NOSPR-ze trzeba być dużo bardziej dyskretnym. Nie mogę nagle wejść komuś przed oczy podczas koncertu tylko dlatego, że zobaczyłem świetny kadr. Są pewne zasady i trzeba je respektować. Ale paradoksalnie te ograniczenia też są fajne. Jak nie możesz pójść tam, gdzie chcesz, musisz znaleźć zdjęcie tam, gdzie akurat jesteś.

OKK: Po tylu latach spędzonych z aparatem wśród muzyków, czego właściwie wciąż szukasz?

GM: Tego chyba nie wiem. I dobrze. Na pewno nie szukam już idealnego zdjęcia koncertowego. Po tylu latach mniej więcej wiem, jak takie zdjęcie zrobić. Wiem, gdzie stanąć, czego się spodziewać, kiedy może wydarzyć się coś efektownego. Dużo bardziej interesuje mnie moment, którego się nie spodziewam. Coś dziwnego, przypadkowego, czasami nawet niedoskonałego. Zdjęcie, którego sam bym wcześniej nie wymyślił. Może właśnie dlatego nadal mnie to interesuje. Po tylu latach wciąż zdarza się, że patrzę przez aparat i widzę coś pierwszy raz.
Obie wystawy Grzegorza Marta w Warszawie dostępne są zwiedzającym do końca września 2026 r. Polecamy!

foto_wystawa-22

Więcej informacji o wystawach i wydarzeniach znajdziesz na:

• Oficjalna strona artysty: www.grzesiekmart.com
• Profil artysty w Teatrze Rozrywki: teatr-rozrywki.pl/grzegorz-mart
• Szczegóły wystawy w Filharmonii Narodowej: filharmonia.pl/muzyka-akcja
• Międzynarodowy Festiwal Muzyczny: https://www.breakinclassic.pl/

O autorach:

Grzegorz Mart – uznany artysta wizualny, performer, malarz oraz historyk medycyny, zaliczany do grona najbardziej rozpoznawalnych w Polsce fotografów muzyki klasycznej. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz Szkoły Filmowej w Łodzi. W swojej pracy dokumentalnej skupia się na uchwyceniu emocji oraz unikalnej aury towarzyszącej wydarzeniom, od koncertów i prób, przez kulisy, aż po intymne portrety muzyków i dyrygentów. Jego autorskie projekty z pogranicza sztuk wizualnych i performatywnych, w tym wideo-art, stream-art oraz kompozycje wideo, zyskały szerokie uznanie w środowisku artystycznym. Od lat współtworzy obraz polskiego życia muzycznego, stale współpracując z najważniejszymi instytucjami i festiwalami w kraju, takimi jak Filharmonia Narodowa, NOSPR, Sinfonia Varsovia, Warszawska Jesień, Festiwal Przekonań czy Break in Classic.

Olga Kisiel-Konopka (Autorka wywiadu) to założycielka i właścicielka agencji OKK! PR, którą rozwija od 2012 roku. Wcześniej zdobywała doświadczenie w czołowych wydawnictwach. W trakcie swojej kariery z sukcesem współtworzyła kampanie dla wiodących marek wnętrzarskich i technologicznych, takich jak Samsung, Kler, Hansgrohe, Bosch czy Geberit, a także współpracowała z kluczowymi festiwalami designu (Łódź Design, Gdynia Design Days). Ekspertka branży PR, dla której praca jest największą pasją. Prywatnie miłośniczka sztuki i teatru, mama Łucji i Anielki.

FN_mart_wystawa-1

O wystawie „Muzyka, akcja!”

To wyjątkowy cykl fotografii Grzegorza Marta, łączący dokumentację życia koncertowego z malarską postprodukcją. Ekspozycja w foyer parteru Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej jest otwarta dla odwiedzających tylko do końca września 2026 roku.

Współpraca reklamowa

POWIĄZANE ARTYKUŁY
REKLAMA
REKLAMA

NASZE WYDANIA