Drewno, len, naturalne materiały i formy, które nie poddają się sezonowym trendom – moda na wnętrza inspirowane naturą coraz mocniej dotyka także oświetlenia. Lampa ma dziś nie tylko dawać światło, ale też budować atmosferę i charakter przestrzeni. Jak wybierać ją tak, by dobrze działała na co dzień i nie straciła aktualności po kilku latach? Polski producent lamp drewnianych Brinova przygląda się temu zagadnieniu z perspektywy czterech architektek wnętrz, dla których szlachetny materiał i przemyślana forma są dziś ważniejsze niż chwilowy trend.
Urządzając mieszkanie, potrafimy długo wybierać sofę, stół czy kolor ścian. Oświetlenie często traktujemy bardziej praktycznie, jak element, który można łatwo wymienić, gdy pojawi się nowy trend. Tymczasem światło nie tylko pozwala nam widzieć przestrzeń, ale wpływa też na to, jak z niej korzystamy. Może wyznaczać granice prywatności, budować atmosferę, zachęcać do spotkania albo tworzyć bardziej kameralny nastrój.
W domu szczególnie dobrze widać, że dobrze zaprojektowane oświetlenie powinno odpowiadać na różne sytuacje i potrzeby, a sama lampa może być czymś więcej niż źródłem światła. Jak patrzą na ten temat projektantki?
Brinova, polska marka specjalizująca się w oświetleniu łączącym naturalne, szlachetne drewno z rzemieślniczym podejściem, przyjrzała się temu, jak projektantki wnętrz podchodzą do planowania oświetlenia i wyboru lamp w swoich projektach. Marta Zajdel (Zajdel Interiors), Karolina Michałkiewicz-Kasina (Lume Design Studio), Marta Eljasiak-Dziki (Beautiful Minds) i Sylwia Kowalczyk (Pracownia Projektowania Wnętrz „Silvia Art”) miały okazję przetestować wybrane oprawy Brinova, zwracając uwagę na ich formę, materiały i sposób, w jaki pracują ze światłem w przestrzeni.
Jak planują oświetlenie w swoich projektach? Czego szukają w lampach i jakie znaczenie ma dla nich surowiec, z którego została wykonana lampa?
Architektki przyglądają się również temu, jak drewniane oprawy odnajdują się w różnych aranżacjach i czy dobrze zaprojektowana lampa może zachować swoją aktualność mimo zmieniających się trendów.
Najpierw światło potem lampa
„Najpierw ustalam, gdzie i po co ma być światło, a dopiero potem, w co je ubiorę. Odwrotna kolejność kończy się piękną lampą wiszącą nie w tym miejscu, w którym trzeba” – mówi Marta Zajdel, architektka i założycielka pracowni Zajdel Interiors, autorka wnętrz funkcjonalnych i ponadczasowych, której porady wnętrzarskie na Instagramie śledzi ponad 130 tysięcy osób.
To zdanie warto zapamiętać, zanim wejdzie się do salonu oświetleniowego. Bo intuicja podpowiada odwrotnie: najpierw upatrzona lampa, potem wybranie dla niej odpowiedniego miejsca. Tymczasem dobre oświetlenie zaczyna się od pytania o funkcję, nie o wygląd. Zajdel scenariusze świetlne rozrysowuje już na etapie projektu instalacji, zanim wybierze konkretne modele.
Z tego myślenia rodzi się podejście, które coraz rzadziej sprowadza się do jednego punktu na suficie. „Dzisiaj już rzadko muszę przekonywać inwestorów, że jedna lampa na środku sufitu to nie jest dobry pomysł na oświetlenie” – mówi Karolina Michałkiewicz-Kasina, architektka z ponad 15-letnim doświadczeniem, założycielka Lume Design Studio. W jej projektach coraz większą rolę odgrywają całe sceny świetlne, które pozwalają dopasować oświetlenie do różnych sytuacji i pory dnia.
W praktyce oznacza to kilka źródeł światła zamiast jednego, rozmieszczonych w różnych miejscach i uruchamianych zależnie od potrzeb. Jak mówi Marta Eljasiak-Dziki, takie podejście pozwala budować kilka warstw: światło ogólne, funkcjonalne, dekoracyjne i akcentujące.
Dopiero gdy te warstwy są zaplanowane, przychodzi czas na wybór konkretnych opraw. „Marka ma na tyle różnych kolekcji, że da się dobrać lampę do bardzo odmiennych stylistyk, od spokojnych i wyciszonych po mocno architektoniczne” – mówi Marta Zajdel o Brinova. Jej ulubioną kolekcją jest Amigo: „Świetnie pasuje do japandi, ale równie dobrze przełamuje i ociepla nowoczesne wnętrza, w których brakuje miękkości”.
Forma czy funkcja?
„Wyrazista lampa może działać jak rzeźba. Może wyznaczać punkt centralny pomieszczenia, budować jego skalę albo wręcz organizować całą kompozycję” – mówi Marta Eljasiak-Dziki, właścicielka Beautiful Minds, która projektuje wnętrza premium zarówno w Polsce, jak i w Hiszpanii, a także pełni rolę ekspertki od wnętrz w programie „Halo tu Polsat”.
Bo lampa nie musi się chować. Coraz częściej to ona decyduje o charakterze całego wnętrza, zamiast dyskretnie mu towarzyszyć. Karolina Michałkiewicz-Kasina bardzo ceni takie rozwiązania. „Lubię mocne formy w oświetleniu dekoracyjnym, bo jak sama nazwa wskazuje, lampy dekoracyjne powinny być pewnego rodzaju rzeźbami we wnętrzu” – mówi. Miała okazję sprawdzić to na przykładzie lampy Amigo, której jasny, geometryczny abażur od razu buduje w pomieszczeniu wyraźny, architektoniczny akcent, mimo że sama forma pozostaje prosta i elegancka.
Wyrazista forma ma jednak swoje zasady. „Lubię zdecydowane formy, ale pod kilkoma warunkami. Taka oprawa potrzebuje miejsca, musi też wyglądać dobrze zgaszona, bo widać ją przez cały dzień, a świeci kilka godzin” – zaznacza Marta Zajdel. Jej zdaniem najciekawsze są te lampy, w których forma wynika z konstrukcji, a nie z dekoracji doklejonej na końcu.
Przy mocnej formie trzeba też zachować dyscyplinę. Jak zauważa Eljasiak-Dziki, jeśli lampa ma być mocnym elementem wnętrza, nie potrzebuje kolejnych pięciu przedmiotów, które będą z nią konkurować.
Jeśli wybieramy lampę z charakterem, warto dać jej przestrzeń, by mogła grać główną rolę, a resztę wnętrza potraktować jako jej dopełnienie, nie konkurencję.
Dobra lampa, czyli jaka?
„Lampy wykonane z drewna, szkła, szlachetnych kamieni, dobrej jakości tkanin będą inwestycją na długie lata” – zauważa Sylwia Kowalczyk, założycielka Pracowni Architektury Wnętrz Silvia Art, która projektuje wnętrza domów i mieszkań zarówno w Polsce, jak i na Cyprze.
Przy okazji testowania lampy stołowej Silva Brinova, zwróciła uwagę na precyzyjnie wykończoną, dębową podstawę oraz lnianą tkaninę abażura, która nadaje całości ciepły, stonowany wyraz.
Podobną rolę odgrywa abażur w innych modelach marki. „Najbardziej lubię lampy stojące i wiszące z naturalnych materiałów: drewna, naturalnych tkanin, ręcznie tworzonych opraw szklanych” – mówi Karolina Michałkiewicz-Kasina. To właśnie tkanina abażura decyduje o tym, czy światło padnie ostro, czy zostanie delikatnie rozproszone, dając bardziej miękki, przytulny efekt.
Michałkiewicz-Kasina zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt: oprawa powinna dobrze współgrać z całą aranżacją, nie konkurować z architekturą wnętrza, tylko ją uzupełniać. „Przede wszystkim ponadczasowe, proste rozwiązania oraz użycie szlachetnych materiałów” – mówi.
Podobnie patrzy na to Marta Eljasiak-Dziki. Jej zdaniem dobra lampa powinna mieć własny charakter, ale nie być uzależniona od chwilowej mody. Przy lampie podłogowej Mercedes doceniła właśnie to połączenie: żakardowy abażur ze wzorem tkaniny zaprojektowanej przez marokańskiego artystę nadaje oprawie własny wyraz, a jednocześnie pozostaje na tyle stonowany, że lampa nie zestarzeje się razem ze zmieniającą się modą na wnętrza.
Tak działa dobrze zaprojektowane światło
Dobrze zaprojektowane światło nie rzuca się w oczy, tylko działa w tle. „Wierzę, że światło powinno współgrać z naturalnym rytmem domowników, rzeźbić przestrzeń cieniem i blaskiem, a także wydobywać piękno faktur, kolorów i linii” – mówi Karolina Michałkiewicz-Kasina. Dobrym przykładem są tu wspomniane wcześniej lampy Amigo: „Lniane abażury rozpraszają ciepłe światło, tworząc we wnętrzu miękki klimat.” – mówi projektantka o lampach Brinova.
Równie ważny jest komfort codziennego użytkowania. Marta Zajdel zwraca uwagę na detale, które łatwo pominąć przy zakupie, a które później decydują o wygodzie: „Doceniam regulację wysokości zawieszenia i ściemniacz dotykowy” – mówi, nawiązując do rozwiązań dostępnych w wybranych oprawach drewnianych z kolekcji Premium marki Brinova. Dzięki nim światło można dopasować do pory dnia bez zbędnych ruchów, jednym gestem.
Nie bez znaczenia jest też to, czy oprawy da się ze sobą łączyć. „Kolekcje są tak zaprojektowane, że oprawy wzajemnie się uzupełniają, dzięki czemu można budować kilka warstw światła w jednym pomieszczeniu” – dodaje założycielka Lume Design Studio, znów odnosząc się do drewnianych opraw Brinova.
Dobre oświetlenie to więc nie pojedyncza lampa, lecz system, w którym każda oprawa wie, kiedy ma świecić mocniej, a kiedy ustąpić miejsca innej.
Pięć lat później
„Szybko starzeją się rozwiązania, które poddają się chwilowej modzie, a także są wykonane ze słabej jakości materiałów, oprawy tworzone masowo bez przemyślanej konstrukcji” – mówi Karolina Michałkiewicz-Kasina, która od ponad 15 lat projektuje wnętrza prywatne i komercyjne w całej Polsce. Jej zdaniem długo zostaje z nami to, co nam realnie służy: proste, minimalistyczne formy, które nie konkurują z architekturą wnętrza, tylko ją uzupełniają.
Właścicielka Zajdel Interiors stosuje przy wyborze lampy prosty test. „Zadaję sobie pytanie: czy ten model przetrwa zmianę kolorystyki za pięć lat. Jeśli wiem, że nie przetrwa, mówię to klientom, aby świadomie podejmowali decyzje zakupowe” – mówi. Zostają za to proste geometrie i naturalny surowiec, na tyle uniwersalne, że lampa nie musi być wymieniana przy każdej zmianie aranżacji.
Sylwia Kowalczyk dorzuca jeszcze jedną, mniej oczywistą kategorię trwałości. „Oświetlenie, które przysłowiowo rozwala system pod względem funkcjonalności, może przetrwać dekady, nawet gdy nie do końca zaspokaja gusta użytkowników”.
Lampa, która dobrze się starzeje, łączy więc oba te warunki: ponadczasową formę i realną funkcjonalność.
A jak zmieniło się samo podejście do projektowania światła? „Coraz mniej myślimy o oświetleniu wyłącznie jako o elemencie technicznym. Klienci są dziś dużo bardziej świadomi” – zaznacza Marta Eljasiak-Dziki, ekspertka wnętrzarska programu „Halo tu Polsat”. Coraz częściej pytają też o materiał i pochodzenie lampy, nie tylko o jej wygląd.
Kto zrobił tę lampę?
Pytanie o pochodzenie produktu coraz częściej dotyczy nie tylko miejsca produkcji, ale też tego, co dzieje się z lampą, kiedy po kilku latach potrzebuje naprawy. Dla Marty Zajdel lokalność ma w tym przypadku bardzo praktyczny wymiar. Krótszy łańcuch dostaw oznacza łatwiejszy kontakt z producentem i szybszy dostęp do potrzebnych elementów.
„Polski producent wyśle brakującą część w tydzień, a nie w kwartał” – mówi projektantka. Dlatego przy wyborze opraw zwraca uwagę na miejsce produkcji, dostępność części zamiennych, długość gwarancji i możliwość wymiany modułów LED, a w przypadku drewnianych elementów również na certyfikat FSC.
Brinova produkuje lampy w Polsce i deklaruje możliwość ich serwisowania oraz stosowania wymiennych komponentów.
Podobnie na tę kwestię patrzy Sylwia Kowalczyk, założycielka Pracowni Architektury Wnętrz Silvia Art. „Myślę, że niejednokrotnie dałam się już poznać w branży jako projektantka lubująca się w tym, co naturalne i w tym, co polskie” – mówi, dodając, że pochodzenie surowców i miejsce produkcji sprawdza równie konsekwentnie jak jakość samego wykonania.
Na znaczenie lokalności zwraca uwagę również założycielka pracowni Beautiful Minds. „Jeżeli za produktem stoi człowiek, doświadczenie i dbałość o detal, to widać to później we wnętrzu” – mówi, podkreślając swoje zainteresowanie lokalną produkcją i rzemiosłem.
W przypadku oświetlenia oznacza to także możliwość dalszego korzystania z lampy, kiedy wymaga ona serwisu. Dostępne części i możliwość wymiany modułu sprawiają, że jeden element nie musi decydować o losie całej oprawy.
Architektki mówią jasno: wracamy do tego, co naturalne
„Wrócił naturalny materiał, po latach dominacji czarnego metalu widać drewno, len i papier” – zauważa Marta Zajdel, opisując zmiany, jakie w ostatnich latach zaszły w podejściu do oświetlenia wnętrz. Drewno ma wśród surowców szczególną pozycję: jego faktura, kolor i rodzaj powierzchni sprawiają, że dobrze współgra ze światłem, nadając mu bardziej miękki i przytulny charakter. To jeden z powodów, dla których drewniane oprawy dobrze odnajdują się we wnętrzach, w których liczą się naturalne materiały i spokojna atmosfera, co potwierdzają architektki testujące lampy polskiej marki Brinova.
Marta Zajdel zwraca uwagę przede wszystkim na formę modelu Amigo. „Ta lampa wprowadza do wnętrza miękkość, której często brakuje w nowoczesnych, surowych aranżacjach. Połączenie smukłej, dębowej podstawy z bawełniano-lnianym abażurem robi to bardzo naturalnie” – mówi, dodając, że to właśnie abażur, jego geometryczny kształt i sposób, w jaki rozprasza światło, decyduje tu o charakterze całej lampy. Doceniła też, że konsekwencja marki widoczna jest nawet tam, gdzie mało kto patrzy: „Doceniam opakowanie bez plastiku, bo konsekwencja w kwestiach, na które nikt nie zwraca uwagi, mówi o marce najwięcej”.
Karolina Michałkiewicz-Kasina patrzy na to szerzej, jako na uniwersalność, która pozwala wpisać jedną kolekcję w bardzo różne wnętrza. „Lampy marki Brinova widzę zarówno w nowoczesnych domach, jak i w ciepłych apartamentach inspirowanych stylem japandi czy stonowanym minimalizmem, wszędzie tam, gdzie potrzebne jest ocieplenie przestrzeni” – mówi.
Podobnie o lampie Mercedes mówi Marta Eljasiak-Dziki, dla której forma i materiał liczą się bardziej niż chwilowy efekt: lubi, kiedy lampa jest trochę jak dobrze zaprojektowany mebel czy obiekt artystyczny i nie musi krzyczeć, żeby zostać zauważona, a żakardowy abażur z autorskim wzorem daje jej właśnie taki, dyskretny charakter.
Założycielka pracowni Silvia Art również docenia użycie drewna w testowanej przez siebie lampie stołowej Silva.
„Bardzo podoba mi się drewno podstawy: doskonała, precyzyjna robota, pięknie wyszlifowane w naturalnym kolorze. Bardzo podoba mi się też tkanina abażura” – mówi. Jak dodaje z uśmiechem: „Nie nacieszyłam się nią zbyt długo: kurier jeszcze nie dobiegł do auta, a córka już ją zabrała do swojego pokoju”.
Więcej informacji: www.brinovalighting.com



























